muzyka

niedziela, 4 sierpnia 2013

5) Powrót spencer ,część 2


    Na końcu korytarza ukazał im się okropny widok. To był Toby a nad nim jakaś kobieta cała w różu. Rzuciła na niego cruciatusa… Korytarz był całkiem pusty ,wszyscy byli jeszcze na śniadaniu.
- ZOSTAW GO !- wrzasnęła Lancey. Targały nią mieszane uczucia. Pamiętała tamtą noc ,pomogła mu uciec od konsekwencji ,po raz pierwszy w życiu rzuciła wtedy zaklęcie niewybaczalne, użyła imperiusa wobec tych ogromnych pająków, dzięki temu nic nie wygadały. Teraz stała i patrzyła jak ktoś znęca się nad Tobim. Było jej go żal. Dziewczyna w różu odwróciła się i była to… Umbrige ! Nauczycielka rzuciła cruciatusa na ucznia… Spencer nie widziała tej kobiety nigdy wcześniej ale domyśliła się ,że jest to pracownik hogwartu.
   Umbridge obróciła się.
- Dzisiaj o 17 cała trójka kara u mnie w gabinecie. Ty – w tym momencie wskazała różdżką na Tobiego – wiesz za co , a wy za wtykanie nosów w nie swoje sprawy.
-A... A… Ale nie może pani…- Spencer nie do końca wiedziała co jest grane. Nagle widzi jakąś nową nauczycielkę  ,rzucająca cruciatusy na uczniów... I w dodatku Toby… Przecież jeszcze niedawno był w poprawczaku.
Różowa landryna obróciła się na pięcie i poszła. Wszyscy byli wstrząśnięci. W pewnym momencie Lancey miała ochotę przytulić Tobiego i zapytać czy nic mu nie jest ale szybko się opamiętała.
-Czemu ona …- Zamiast tego zaczęła ,z nutą pretensji w głosie.
- Nie ważne ,nie twoja sprawa ,Sparks.- Reakcja chłopaka zaskoczyła wszystkich. Lancey czuła ,że budzą się w niej pokłady złości. Przecież mu pomogła… Znowu !
- Najwyraźniej moja jak przez ciebie mam karę po lekcji !- W jej głosie słychać było wyrzuty.- Czy jej chodzi o …tamten wieczór ?
- Nie interesuj się tym ! – Krzyknął a po chwili namysłu dodał lekko poirytowanym głosem- po prostu coś zginęło jej z gabinetu.. To chyba było coś bardzo ważnego… ale to nie ja… I chodziło jej jeszcze o spetryfikowanie tej… Sary.- Imię to wypowiedział z lekkim obrzydzeniem. – Po co miałbym chcieć tykać tą szmatę ? Wylecę stąd rozumiesz Lancey ? Wypieprzą mnie !- Z oczu krukonki pociekły łzy.
„Co on sobie wyobraża ?”- pomyślała. „Dlaczego znowu wyżywa się na mnie ?”. Toby zapalił papierosa.
- Masz racje ,to nie moja sprawa, pa.- Dziewczyna ruszyła w kierunku sali ,w której miała mieć eliksiry… ze ślizgonami ! Nawet nie zauważyła kiedy Spencer odeszła z miejscu incydentu.

                                                                 *
     Spencer spacerowała po korytarzu . Miała dużo czasu ,gdyż lekcje zaczynała dopiero o 9. Mijała obrazy ,które coś do niej mówiły ,ale nie zwracała na to uwagi. Wyszła na zewnątrz. Było już nieco chłodno , w końcu nastała jesień. Pomarańczowe, brązowe i złote liście powoli opadały z drzew. Spencer rozkoszowała się pięknymi widokami. Otworzyła książkę. Nagle usłyszała ,że ktoś się za nią skrada odwróciła się… Malfoy. Jakby nie miała już dość wrażeń na dzisiaj to jeszcze on.
- No cześć Willis ! Dawno cię nie widziałem ! – Powiedział z udawaną radością.
Spencer postanowiła udać ,że go nie widzi. Wróciła do czytania książki, czuła lekki powiew wiatru w kasztanowych włosach ,kolorem przypominających jesienne liście.  Ostatni raz widziała młodego Malfoya jakoś w lato, podczas słynnej imprezy w rezydencji Malfoyów. Lancey namówiła ją żeby iść ,wszyscy tam byli . To własnie wtedy wydarzył się wypadek. Za dużo wypiła i ktoś wepchnął ją do basenu. Nie miała już panowania, uderzyła o bruk, wstrząśnienie mózgu. Manson zabrał ją do domu. Nikt nie pamięta jak wróciła Lancey. Jakoś po ich powrocie była interwencja policji.
- Hej ,teraz sobie przypomniałem ,wtedy u mnie ,coś mi obiecałaś…- Draco był zamyślony.
- Nie.- Spencer dalej go ignorowała. Czuła do niego obrzydzenie.

                                                                     *
    
     -Dzisiaj poznamy właściwości jemioły i jej zastosowanie w eliksirach. –Zaczął Snape swoim jak zawsze monotonnym tonem.- Czy ktoś coś wie na ten temat ?
- W jemiole jest pełno nargli- wszyscy spojrzeli w kierunku Luny Lovegood. Ślizgoni wybuchnęli śmiechem.
-  -20 punktów dla Ravenclawu. Za mówienie bez udzielenia głosu przez nauczyciela i za opowiadanie głupot.
-Ale to prawda !- Luna była bardzo oburzona.
Snape kontynuował prowadzenie lekcji nie zwracając na nią uwagi. Lancey cały czas dyskretnie spoglądała na Tobiego. A on na nią.
- Jak chcecie na siebie patrzeć to czy możecie to robić po moich lekcjach ?- Rzucił oschle nauczyciel.
Wszyscy ponownie ryknęli śmiechem.
-Pst, Lance. –Szepnął Toby- dzisiaj o 23 w wierzy astronomicznej.

Znowu. Wszyscy i tak wiedzą ,że Lancey się ugnie i przyjdzie. Najpierw musi odpracować karę u Umbridge … Z NIM !

Tym razem trochę dłużej. W następnym rozdziale : kara u Umbridge, spotkanie w wierzy astronomicznej, wycieczka do Hogsmeade i sen. Będzie bardzo długi i może będzie jeszcze dzisiaj.

1 komentarz:

  1. Kolejny wspaniały rozdział! Szkoda tylko, że na tym szlabanie Toby i Lancey nie będą sami xD
    Czekam niecierpliwie i życzę weny :D

    OdpowiedzUsuń